Dzisiaj trochę z innej beczki. Przymierzałam się do tego wpisu już długo. Może nawet za długo ;-)
Jak wiadomo każdy rękodzielnik prędzej czy później zapragnie mieć swojego bloga, fanpage itp
Tak już mamy w głowach poukładane, że lubimy robić coś, co podoba się innym. Zwłaszcza jeśli podoba się to komuś, kto z rękodziełem nie ma nic wspólnego. Poza tym, bardzo przyjemnie jest zrobić coś ładnego. Satysfakcja jest ogromna!
No to siup! Zakładam bloga! Wymyślam nazwę... Trochę to trwa, bo przecież trzeba mieć taką, której nikt nie ma (nawet nie wiecie ile jest blogów z koralikami w tytule!!!!!) ;-)
Siedzę godzinami...Umieszczam odnośniki, grzebie w źródle stronki, żeby tylko ułatwić nawigację
i przemieszczanie się po blogu. Kiedy skończyłam byłam z siebie dumna! Nawet sama zrobiłam nagłówek! Hurrra!
i przemieszczanie się po blogu. Kiedy skończyłam byłam z siebie dumna! Nawet sama zrobiłam nagłówek! Hurrra!
Początek już jest. Tworzę fanpage, konto na Instagramie i Twiterze (o co tam chodzi?! ;-) ). Ok. Teraz się musi rozbujać i będzie wszystko fajnie!
Jak zdobyć czytelników... Hmmm pierwsza myśl- zaprosić znajomych do polubienia stronki.
W końcu na pewno chętnie pomogą koleżance.
Zaprosiłam wszystkich bez wyjątku. Mam ich blisko 300. I co? Nawet nie wiecie jak mocno się zdziwiłam. Polubiło moją stronkę niecałe 50 osób...
Może im się nie chce, nie interesuje ich to lub maja inne powody (nie lubią mnie??? Niemożliwe :-P). No trudno.
Dołączyłam do kilku grup rękodzielniczych. Tu także mała porażka, bo okazało się, że niektóre Panie w nosie mają coś takiego jak prawo autorskie i kopiowanie np wzorów... Jedna grupa odpadła- jestem zdrowsza.
Wiecie, że na FB są grupy wsparcia?? Tzn takie grupy, w których jest elita- Panie zachwalają siebie nawzajem... I nie ważne jest to, czy praca jest zrobiona starannie czy nie... Ot taka polityka. Jeśli traficie do takiej, nie zostawajcie w niej długo. Raz zapytałam czemu nie mam tyle lajków co jakaś tam Pani i rzuciły się na mnie jak piranie. Już wolę pływać z rekinami, więc grupę opuściłam...
(zdjęcie pochodzi ze strony http://dinoanimals.pl/zwierzeta/piranie-drapiezne-ryby/)
Co jakiś czas umieszczam zdjęcia swoich prac. Także na koncie prywatnym na FB. I okazało się, że osoby obce (tzn znamy się wirtualne) są dla mnie bardziej życzliwe niż "znajomi". Do wczoraj zastanawiałam się dlaczego to dla nich takie trudne, żeby kliknąć " lubię to". Przecież nic nie kosztuje, a w ten sposób zdjęcie wędruje dalej, ma większy odbiór. Może o tym nie wiedzą?? Albo właśnie wiedzą...
Nikogo o to wprost nie zapytam, bo wątpię, żebym dostała jakaś odpowiedź. No nie będę wyskakiwać z tekstem typu "polajkuj" albo "udostępnij proszę". Są może dwie, trzy osoby, które robią to bez proszenia. I bardzo dziękuje im za to :-*
Kolejny wniosek: nie podoba im się to co robię. No przecież TO JEST MOŻLIWE, że kobiety nie lubią biżuterii (prawda??) . Albo wolą taką rzędu 300-400zl za bransoletkę, ociekającą złotem lub srebrem. Muszę się z tym pogodzić i tyle. W końcu blog, a dokładniej fanpage (FB) mam od niecałego roku, więc chyba za wiele wymagam. Także głowa do góry!
Zderzenie z rzeczywistością bolało ale szybko się podniosłam. Nie warto się aż tak przejmować ludźmi, którzy po cichu życzą nam źle.
Mam wiele planów z rozwojem tego miejsca. Zaznaczam, że nie chce nikogo kopiować. Mało jeszcze wiem, co w trawie piszczy. Z odbiorem i czytaniem postów też jest różnie. 100 odwiedzin szału nie robi, ale cieszę się i z tego!
Ten post umieściłam właściwie dla tych, którzy zaczynają. Mieliście podobne doświadczenia? Koniecznie napiszcie w komentarzach!
W końcu tylko rękodzielnik może zrozumieć rękodzielnika ;-)
